Listopad. Miesiąc, który wielu z nas chciałoby po prostu przespać. Kończy się piękna, złota jesień, do świątecznego blasku jeszcze daleko. Dni krótkie, mało słońca, wiatr potrafi przemknąć nawet przez ciepły płaszcz. Ale może właśnie w tym tkwi jego urok? Może listopad to nie czas, który trzeba przetrwać, ale szansa, żeby nauczyć się czegoś o sobie: jak zwolnić i odpuścić, jak być bardziej dla siebie.
Mam dla Was garść rad, jak polubić listopad.
Zatrzymaj się.
Nie da się polubić listopada, jeśli ciągle próbujesz go przeskoczyć. A przecież tak właśnie jest, po pięknym październiku od razu chcemy wskoczyć w grudniową magię świąt. Jakby listopad był przeszkodą, którą trzeba przetrwać.
Ale spróbuj się zatrzymać. Nie po to, by coś robić, ale po prostu- żeby być.
Zwolnij oczekiwania
Latem chcemy więcej: energii, ludzi, wyjazdów, kolorów. Zimą, chcemy magii. A w listopadzie? Trudno chcieć czegokolwiek, gdy dzień kończy się o szesnastej. Może właśnie w tym tkwi jego mądrość, żeby chcieć przez chwilę mniej.
Zamiast stawiać sobie kolejne wymagania, daj sobie przestrzeń na bycie zwyczajną.
Jeśli masz mniej energii, odpocznij. Jeśli nie masz ochoty na spotkania, wybierz ciszę. W świecie, który codziennie powtarza: „musisz działać”, listopad może być Twoim: „nic nie muszę”.
Znajdź swoje rytuały
Nie chodzi o wielkie zmiany, tylko o małe rzeczy, dzięki którym dzień będzie miał sens. Dzięki którym będziesz mieć choć jedną stałą, ciepłą przestrzeń. Coś, co da poczucie bezpieczeństwa i spokoju, nawet, gdy za oknem hula wiatr.
Może to być np:
- zimowa herbata z miodem, którą pijesz, zanim usiądziesz do pracy,
- poranna kawa wypita w ciszy, zanim reszta domowników się obudzi,
- zapalenie świeczki przy biurku,
- spacer każdego dnia, niezależnie od pogody,
- ulubiony serial, który oglądasz bez wyrzutów sumienia,
- wieczorna chwila z książką
Czasem szukamy szczęścia w dużych zmianach, a ono jest tuż obok, w rutynie, która pozwala nam oddychać spokojniej.
Uporządkuj przestrzeń, żeby uporządkować głowę
Listopad to świetny moment na małe porządki. Nie te z końcówki roku, z listą i presją „zacznij nowy rok z czystą przestrzenią”. Bardziej symboliczne, takie które pomagają odzyskać kontrolę nad chaosem.
Przetrzyj parapet, na którym stoi za dużo rzeczy. Oddaj ubrania, których nie nosisz od dwóch sezonów. Posprzątaj szufladę z drobiazgami. Tak, tą do której boisz się zajrzeć. Wyrzuć puste opakowania po kosmetykach.
Porządek w domu, działa jak porządek w głowie. Nie dlatego, że dom musi błyszczeć, ale dlatego, że czysta przestrzeń daje wytchnienie oczom. Zrobisz miejsce – w przestrzeni oraz w sobie.
Nie walcz z ciemnością
To nie przypadek, że właśnie w listopadzie czujemy spadek nastroju. Brakuje słońca, dni są krótkie, nasze ciała i umysły naturalnie zwalniają. I to nie jest lenistwo, tylko biologia.
Zamiast próbować walczyć z ciemnością, spróbuj się do niej dostosować.
Wieczory możesz wykorzystać na to, na co nie ma miejsca w innych miesiącach. Na czytanie książek, rozmowy, pisanie. Ciemność sprzyja skupieniu i refleksji. To czas, który aż prosi, żeby zajrzeć do własnego wnętrza.
Można ją też oswoić światłem. Zamiast górnej lampy, włącz małe światełka, postaw lampkę przy łóżku, zapal świeczki. Światło punktowe ma w sobie coś terapeutycznego, otula zamiast razić.
Pozwól sobie na melancholię
Nie trzeba cały czas tryskać pozytywną energią i radością. Możesz pozwolić sobie na bycie smutną, zamyśloną, zmęczoną. To nie oznaka słabości, ale sposób, w jaki nasz organizm reaguje na zmianę rytmu natury.
Niech ten miesiąc będzie Twoją zgodą na niedoskonałość. Na to, że nie zawsze masz energię, że nie zawsze chcesz być „ogarnięta”, że czasem po prostu chcesz schować się pod kocem i nic nie tłumaczyć.
To w porządku. Na prawdę!
Przestań czekać na lepszy moment
„Jak będzie grudzień, to się poprawi”.
„Jak wróci słońce, to znowu będzie mi się chciało”.
„Jak skończy się ten miesiąc, to.. wtedy coś zrobię”.
Znasz to?
A może właśnie teraz jest ten moment, na który tak czekasz? Tylko wygląda inaczej niż się spodziewałaś. Może jest trochę spokojniejszy, wolniejszy i mniej spektakularny. Ale jest.
Nie czekaj, aż wszystko się ułoży.
Ułóż to sama/ sam. Po swojemu. W swoim rytmie.
Otul się ludźmi, nie tylko kocem
Jesienią łatwo się odciąć. Zamknąć w domu, wyłączyć powiadomienia, zniknąć. Czasem jest to potrzebne, ale pamiętaj, że nawet w listopadzie warto być blisko.
Zadzwoń do przyjaciółki, której dawno nie słyszałaś.
Spotkaj się na kawie, nawet jeśli to tylko pół godziny, między obowiązkami.
Bliskość może być najlepszym antidotum na listopadowe szarości.
Znajdź coś, co pachnie dobrze
Zmysły są naszym sprzymierzeńcem w trudnych miesiącach. Zapach potrafi poprawić nastrój bardzo szybko.
Niech listopad pachnie tym, co daje Ci poczucie ciepła: świeżo zaparzoną kawą, drewnem, wanilią. U mnie jest to świeczka o zapachu grzańca, zimowa herbata z miodem, pomarańczą i rozmarynem oraz świeżo mielona kawa z domowym syropem Pumpkin Spice.
To drobiazgi, ale właśnie one pomagają budować klimat „dobrzemam”, nawet wtedy, gdy cały świat wydaje się być szary i nijaki.
Doceniaj to, co zwyczajne
Listopad nie jest po to, żeby się działo. On jest po to, żeby zauważyć, co się dzieje na co dzień.
To czas wdzięczności, takiej prosto z życia: za ciepłą kawę, za śniadanie zjedzone z bliskimi, za to, że ktoś zapytał „jak się masz?”. Czasem to po prostu świadomość, że mimo wszystko, naprawdę jest dobrze.
Niech będzie „wystarczająco”
Nie idealnie. Nie spektakularnie. Wystarczająco.
To słowo, bardzo pasuje do listopada. Nie ma w nim presji, ale jest czułość.
Niech Twój listopad będzie właśnie taki. Zwyczajny, powolny, z odrobiną melancholii.
Daj mu szansę.
W tej listopadowej zwyczajności jest coś, czego potrzebujemy najbardziej: spokój, cisza, zatrzymanie i chwilowe „nicnierobienie”. Warto się zatracić w listopadzie i naprawdę go polubić.
Zajrzyj do innych postów: Dobrostan.













